Jeśli taka konkretna granica istniałaby (w polskim prawie jest to granica między 11 a 12 tygodniem życia), to mogę zapytać: czym różni się człowiek w 76,999(9) dniu życia od człowieka 77-dniowego, że tego pierwszego można zabić, a tego drugiego już nie? Matematycznie - człowiek który jest na "jedną chwilę" przed wejściem w dwunasty tydzień życia nie różni się niczym od tego dwunastotygodniowego.
Pytałem o ten paradoks kilka osób, które są zwolennikami takiego prawa do zabijania do 12 tygodnia. Zawsze przyznawali mi rację, ale tłumaczyli, że te "zmiany w płodzie", które sprawiają że płód staje się człowiekiem dokonują się długo po tym 12 tygodniu, choć nie można dokładne zdefiniować kiedy. Tak więc ta granica 12 tygodnia "jest ustawiona w momencie gdy płód nie jest jeszcze dzieckiem", jest ustawiona "na wyrost". No cóż, osoby te nie potrafiły pokazać zatem gdzie jest ta granica. Ale oznacza to tylko tyle, że ta granica w ich mniemaniu istnieje gdzieś między 12-tym a ostatnim tygodniem ciąży. I tu wracamy znów do pytania skoro ta granica istnieje gdzieś w x-tym momencie życia, to czym różni się człowiek w momencie x od człowieka w dowolnym kolejnym momencie, że jednego można zabić a drugiego nie...
Widać więc, że nie ma możliwości uzasadnić werdyktu o zabiciu dziecka medycznie. Nie można uzasadnić postawienia takiej prawnej granicy dopuszczalności aborcji, bo "kiedyś wcześniej płód stał się człowiekiem". Można jedynie powiedzieć, że dziecko można zabić "bo tak uznałem/am". Ten moment nie wynika z biologii, nauki, z przyrody. Może wyniknąć tylko z ludzkiego chcenia. Hitlerowcy taką granicę bycia człowiekiem też ustawili mocą prawa i stosowali ją np. w Oświęcimiu.
Tak odbieram wszystkie wypowiedzi pań, które nie uznały swoich dzieci za ludzi. Tak odbieram wczorajszą wypowiedź pani Jarugi-Nowackiej, która powiedziała, że jej dziecko musiało mieć "cośtam", aby zdecydowała się go nie zabić. Współczuję jej córce, że wczoraj dowiedziała się z telewizji, iż jej mama nie uznawała jej kiedyś za człowieka. Bo jeśli jest człowiekiem teraz, to była nim od momentu poczęcia.
Jan Kotlarz

Pracuję na Uniwersytecie Warszawskim. Studiuję u Konkurencji na UKSW. 
