stronę południowo - zachodnią, momentalnie uderzył mnie niesamowity widok, widok tak niezwykły że zmuszony byłem zatrzymać się choć na kilka chwil.
Oto po bezchmurnym niebie sunął księżycowy rogal a tuż pod nim nieco na lewo błyszczała tarcza planety. Jeszcze szybki kontakt z kolegą astronomem i już upewniony iż to rzeczywiście Wenus zaniemówiłem. Bywają takie chwile że człowiek musi zamilknąć stykając się z pięknem. I to właśnie była taka chwila.
Patrząc na Wenus pomyślałem, że jacyś zagubieni jesteśmy w tej naszej cywilizacji, że żyjąc codziennością, wysyłając sms-y, czytając gazety, goniąc na imprezy sylwestrowe, strzelając sztucznymi ogniami, oglądając telewizję albo choćby wpatrując się całym stadem na stacji metra w wielkie wyświetlacze z newsami tracimy kontakt z rzeczywistością. Otacza nas sztucznie wykreowany świat, nie tylko materialnie, ale co gorsza w sferze poznania i myśli. Wielu z nas woli obejrzeć "coś" w telewizji niż uczestniczyć w "tym czymś". Nie chcemy przegapić wiadomości o 19.00 albo 19.30 w zależności od opcji politycznej aby wiedzieć co się dzieje. Nie wyglądamy za okno, patrzymy głównie na rzeczywistość z drugiej ręki, podaną, zinterpretowaną przez kogoś z kamerą, mikrofonem.
Rok 2009 UNESCO ogłosiła rokiem astronomii. Dla większości zapewne jest to dziedzina nauki zupełnie odrealniona i odcięta od rzeczywistości. A może jednak to my jesteśmy odrealnieni i nie widzimy co dzieje się wokół nas naprawdę?
Jan KotlarzWenus nad nami
stronę południowo - zachodnią, momentalnie uderzył mnie niesamowity widok, widok tak niezwykły że zmuszony byłem zatrzymać się choć na kilka chwil.
Oto po bezchmurnym niebie sunął księżycowy rogal a tuż pod nim nieco na lewo błyszczała tarcza planety. Jeszcze szybki kontakt z kolegą astronomem i już upewniony iż to rzeczywiście Wenus zaniemówiłem. Bywają takie chwile że człowiek musi zamilknąć stykając się z pięknem. I to właśnie była taka chwila.
Patrząc na Wenus pomyślałem, że jacyś zagubieni jesteśmy w tej naszej cywilizacji, że żyjąc codziennością, wysyłając sms-y, czytając gazety, goniąc na imprezy sylwestrowe, strzelając sztucznymi ogniami, oglądając telewizję albo choćby wpatrując się całym stadem na stacji metra w wielkie wyświetlacze z newsami tracimy kontakt z rzeczywistością. Otacza nas sztucznie wykreowany świat, nie tylko materialnie, ale co gorsza w sferze poznania i myśli. Wielu z nas woli obejrzeć "coś" w telewizji niż uczestniczyć w "tym czymś". Nie chcemy przegapić wiadomości o 19.00 albo 19.30 w zależności od opcji politycznej aby wiedzieć co się dzieje. Nie wyglądamy za okno, patrzymy głównie na rzeczywistość z drugiej ręki, podaną, zinterpretowaną przez kogoś z kamerą, mikrofonem.
Rok 2009 UNESCO ogłosiła rokiem astronomii. Dla większości zapewne jest to dziedzina nauki zupełnie odrealniona i odcięta od rzeczywistości. A może jednak to my jesteśmy odrealnieni i nie widzimy co dzieje się wokół nas naprawdę?
Jan Kotlarz-
@ Autor
-
Wenus i Księzyc, oraz Wenus i Słońce
Miesiąc wcześniej te dwa ciała niebieskie ponoc tak sie zbliżyły, że Wenus się schowała za Księżycem. Ponoć jest to bardzo rzadkie zjawisko i po raz nastepny zdarzy sie dopiero za ileśtam lat. Ktos mi najpierw mów, ze za czterdzieści, co praktycznie grzebie moje szanse na zobaczenie tego zjawiska, bo musiałbym dozyc wieku 100+, co jest mało prawdopodobne, a na dodatek zachować odpowiednio dobry wzrok, czyli szansa jest jeszcze mniejsza. Ktos później jednak twierdził, ze to bedzie nieco wcześniej -- tak, że jeszcze mógłbym zobaczyć. Ale nie wiem, komu w tym przypadku wierzyć. Może ktoś potafi podać datę tego następnego zaćmienia?
Co do Wenus jeszcze, to w czerwcu 2012 roku przejdzie ona przez tarczę Słońca. To zjawisko ma dziwny cykl, dwa kolejne przejscia nastepuja w odstepie 8 lat, a potem jest przerwa cos około 120 lat. W 2004 roku mozna było to zjawisko zaobserwowac w Polsce. Niestety, w 2012 roku juz nie. Kulminacja zjawiska (Wenus najblizej środka tarczy słonecznej w południe) nastąpi gdzieś na środku Pacyfiku. Czyli idealnym miejscem do obrserwcji będą Hawaje, a najlepiej już na Hawajach będzie widać ze szczytu Mauna Kea, ponad czterokilometrowgo szczytu na najwiekszej hawajskiej wyspie. Co może miec taki dodatkowy posmaczek, że na szczycie Mauna Kea znajduje sie gigantyczne obserwatorium astronomiczne z iluśtam ogromnymi teleskopami na rózne zakresy widma.
Ja mam o tyle dobrze, że mieszkam stosunkowo blisko Hawajów (leci sie mniej więcej tak samo długo na Hawaje ode mnie, jak do Nowego Yorku), więc zamyslam sobie, czy by sobie takiej frajdy nie strzelić.
-
autor
Piekne niebo, piekny widok.
Coz, wszyscy jestesmy w rynsztoku, ale niektorzy z nas patrza na gwiazdy, jak powiedzial poeta...
Pozdrawiam.
-
To była więc Wenus
Widziałam to piękne zjawisko, gdy przystanęłąm na stacji, by zatankować. Niebo wyglądało tak pięknie, że zwróciłam na nie uwagę panu, który mnie obsługiwał.A przecież się spieszyłam do domu...
Czas na przyjemności i chłonięcie urody świata można znaleźć zawsze, jeśli tylko się o nim pamięta.
-
Globalne ocieplenie, wpływ człowieka na środowisko...
Nie trzeba patrzeć na Wenus. Ze zwykłą lornetką można poczuć, że na wyciągnięcie ręki jest Księżyc, taki prawdziwy, naturalny obraz kraterów i szaro-srebrnej powierzchni. Gdzieś tam stoi kilka amerykańskich flag. Na wielkim kawałku skały obiegającym naszą planetę.
Jesteśmy maluczcy nie w obliczu wszechświata, galaktyki, nawet nie w naszym układzie słonecznym, jesteśmy maluczcy tu, na własnym podwórku. Nic nie mogliśmy zrobić wobec huragany gdy dopiero krzesaliśmy ogień. Nic poza schowaniem się w jaskini. Dziś się wiele nie zmieniło. Huragany mają taką samą niszczącą moc a jedyne co można zrobić to przeczekać.
Dzieje człowieka zatoczyły dziwne koło. Wtedy, dziesiątki tysięcy lat temu, siedząc w tej jaskini człowiek zastanawiał się jaka ta siła natury jest wielka a jaki on maluczki. Bał się jej niesamowicie. Bał się, że huragan to kara. Kara natury za niewłaściwe jej użytkowanie. Człowiek ten nie miał w sobie za grosz pychy, że może tę naturę kontrolować. Dopiero co nauczył się krzesać ogień a i to nie zawsze mu wychodziło. Potem nadeszły czasy kiedy huraganu człowiek bał się tak samo jak każdej innej śmierci jaką niosła natura. Jak pożaru, powodzi. Przywykł do tego. Zauważył, że to część życia, zjawiska powtarzalne.
Jednak gdy przyszła telewizja, z huraganem stało się to samo co z wojną w Wietnamie. Wcześniej w wojnach było ni mniej ni więcej okrucieństwa, krwi, rozprutych brzuchów, krzyków, płaczu, spalonych ciał. Wcześniej nie pokazywała tego telewizja. Nagle ludziom wydało się, że wojna w Wietnamie jest najgorszą ze wszystkich wojen. Te poprzednie były mityczne, okrutne, ale przecież... odległe, przez to historyczne, normalne. Dziś telewizja co kilka dni pokazuje klęskę żywiołową. Suszę, huragan, pożary, powodzie, tornada. Ludzie poczuli pychę, wmówili sobie, że "kiedyś" było mniej takich zjawisk i dopiero działanie człowieka, które ma wielki wpływ na naturę, zmieniło klimat. Natura każe człowieka. Za to, ze niewłaściwie ją wykorzystuje.
Tak myślał człowiek jaskiniowy. Tak myśli człowiek dziś. Ten pierwszy zdawał sobie, jak jest maluczki wobec natury, ten drugi myśli, że wie o naturze wszysko, że natura jest jak pralka, można ją psuć i naprawiać kiedy się chce. Ten pierwszy bał się o karę za występki, dla nas nieracjonalne. Dzis człowiek boi się, że zostanie ukarany. Za występki, na które racjonalnie rzecz biorąc nie ma wpływu.
Człowiek jest maluczki. Choć ujażmił broń atomową. Wciąż jest maluczki.
-
Zdjęcie ładne, lecz tu lepsze
http://news.nationalgeographic.com/news/2008/12/081202-venus-jupiter-photo.html
:)
-
To juz prawdziwy 'kosmiczny'
To juz prawdziwy 'kosmiczny' trojkacik...
-
Liberator
A dzisiaj ludzie z rządu światowego wyobrażają sobie, że są Bogami i nie liczą się z setkami milionów istnień ludzkich, wywołuja wojny i sztuczne kryzysy na świecie dla zysku tej własnie grupy.
Ponadto piszą fałszywa historię Świata przez skorumpowanych historyków i planuja zagładę większości populacji ludzkiej, a ludzi uważaja za zwierzęta / bydło/, które nie zasluguja na ich szacunek.
Nie zdaja sobie sprawy,że ich nację czeka wielka zagłada powodująca,że zostanie ich tylko tyle co pod gruszą, jak przepowiedziała Sybilla.
Oby przyszło im w czas opamiętanie, bo te bujarzmione przez nich w tajemnicy sily obrócą się przeciw nim.
-
To się nazywa zwyczajnie MATRIX. Ludzie nie zdają sobie sprawy..
że w nim uczestniczą...
-
@
Polecam
http://www.m31.spb.ru/StarCalc/main.htm
Dzięki wskazanemu programowi kilka dni temu samodzielnie sprawdziłem, że chodziło o Wenus ;)
-
Przejście Wenus przez tarczę słoneczną
Oglądałam,nawet wnuczka pognałam ( mam blisko do Centrum Astronomicznego) bo też wyliczyłam,że na następne się nie załapię,ale nie było to specjalnie spektakularne - ot mały groszek wolno przesuwający się po dolnej części tarczy.Dzisiaj za to widziałam coś dziwnego - świeciło Słońce przez chmury a kawałek dalej była mała przerwa w chmurze i stamtąd było widać coś w rodzaju tęczy.Nie zdołałam zrobić zdjęcia,bo miałam wyładowane akumulatorki w aparacie
-
@autor
zazdroszcze, ze udalo Ci się 'naocznie' zaobserwowac takie zjawisko. Zawsze zerkam na Wenus, jak wychodze po zmroku do ogrodu z psem. Jest wówczas najlepiej widoczna, nie zasłaniaja jej drzewa. Lśni na granatowym niebie jak brylancik. Szkoda, że taka gratkę przegapilam.
pozdr
-
Ufka:
Przejscie Wenus przez "oblicze" Słońca istotnie nie jest czyms tak spektakularnym, jak koniunkcja (tak sie to nazywa?) Wenus i Księżyca. Ale staje sie czymś dużo bardziej spektakularnym ,jesli sobie przypomnimy, jak bogate jest "pokłosie" tego zjawiska.
Dwa wielkie cykle temu, w XVIII wieku, przeprowadzono pierwsze dokładne obserwacje tego zjwaiska w róznych punktach globu ziemskiego. Wyznaczano dokładnie czas, kiedy Wenus "wchodziła" na Słońce. W punktach o roznej długosci geograficznej to zachodzi w nieco róznych momentach. Z danych uzyskanych w ten sposób po raz pierwszy wyznaczono odległosc Ziemi od Slońca z przyzwoita dokładnoscią. Miało to również znaczenie dla fizyki: znając odległosć Ziemi od Słońca, mozna było wreszcze z obserwacj zaćnień Io, satelity Jowisdza. wykonanych przez Duńczyka Roemera w Paryżu nieomal 100 lat wcześniej, uzyskać liczbową wartość predkosci światła, c. Uprzednio było tylko wiadomo, że dystans równy średnicy orbity ziemskiej swiatło przebywa w czasie ok. 19 minut. Ale bez dokładnej znajomosci wartosci tej srednicy, nie mozna było też podac wartości c.
Znając odległóosć Ziemi od Słońca, mozna było też obliczyc jej prędkość w ruchu orbitalnym -- co pozwoliło z kolei na uzyskanie wartosci c na posdtawie całkiem innego efektu, mianowicei tzw. "aberacji astronomicznej". Warotości uzyskane na oba te sposoby zgadzały sie bardzo przyzwoicie, jak na XVIII wiek.
Te obserwacje przejscia Wenus z XVIII wieku były pierwszym w historii przykładem międzynarodowj współpracy naukowej na wielka skalę. W przdsiewzięciu brali udział astronomowie brytyjscy i francuscy. A akurat toczyła sie wojna morska miedzy Anglia i Francja. W obliczu wagi zagadnienia oba rządy jednak dioszły do porozumienia i oketom wojennym obu krajów nakazano nie robic żadnej krzywdy statkom, które wiozły zespoły astronowmów.
Co wiecej: w tych obserwacjach z XVIII wieku uczestniczył młody angielski kapitan, James Cook. Dowodził on jedna z kilku ekspedycji, które wywoziły ekipy astronomów do wielu odległych od Europy zakatków globu. W rezultacie tej podrózy, Cook "złapał bakcyla odkrywcy geograficznego". Stał sie jednym z najwybitniejszych odkrywców w historii. Reszte zycia spedził, żeglujac po Pacyfiku, odkrywajac coraz to nowe wyspy i wybrzeża i nadając im nazwy, które maja one do dzis.
Jak więc widać, zjawiska na niebie -- nawet te mało spektakularne -- mogą miec niezmiernie bogaty wpływ na cały szereg dziedzin naszego życia.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
-
Inne korzyści z Wenus:
Jeśli ktos ma w poblizu swierkowy las lub zagajnik, to mozna zrobic rzecz nasrtepująca. Kiedy Wenus jest na niebie, mozna pójśc z aparatem (i koniecznie statywem!) i ustawić sie tak, by Wenus znalazła sie dokładnie nad czubkiem jednego ze świerków (najlepiej wybrac taki z brzegu lasu i wystajacy nieco ponad linie innych drzew). Jak sie cyknie zdjecie, to mozna z niego potem sporządzic swietną kartke "własnego wyrobu" na następne Świeta Bozego Narodzenia.
Ja taka kartke sporzadziłem kilka lat temu i zrobiła ona autentyczna furorę wsród adresatów naszych życzeń. Na tle nieba widać było tylko prawie czarny, ale bardzo wyraźny zarys swierka. Jak sie fotografuje gwiazdy, to czesto na zdjeciu wychodza "promienie" spowodowane tym, że otwór przesłony w aparacie nie jest idealnie okrągły, tylko racej est wielokatem (najczęsciej, sześciokatem, wiec tych "promieni" jest naogół sześć).Do zdjecia dodałem krótkie wyjasninie, że jest ono w 100% autentyczne, a nie żaden fotomontaż.
Zdjecie MUSI być ze statywu, bo o tej porze dnia, kiedy Wenus widać, jest juz całkiem ciemno. Ja używałem czasów ekspozycji kilka sekund, przy nastawie czułosci aparatu na max (w mojej kamerze cyfrowej to było 800 ISO). Przy tak długich czasach ekspozycji najmniejsze dragania staywu spowodują "rozmazanie sie" Wenus i wychodzi ona jako świetlisty węzyk, lub serdelek. Przy pierwszych próbach zawsze mi tak wypadało -- okazało się, ze samo naciskanie spustu migawki już wpraiwa cały statyw w drgania. wystarczające duże, by zepsuc zdjecie. Tej trudnosci zaradziłem dopiero, gdy sobie przypomniałem, ze aparat ma przecież "samowyzwalacz". Nastwiałem go na max (10 sekund w moim aparacie). W ciagu tych dziesięciu sekund drania statywu zupełnie ustawały.
Żeby uzyskac przyzwoitą kartke świąteczną, ja wtedy wychodziłem pod las przez cztery kolejne wieczory. Ale gdybym wtedy już znał te wszystkie "kruczki", do których stopniowo dochodziłem "metoda prób i błedów", to wystarczyłby całkiem jeden wieczór.
Ponadto, polecam bardzo rozrywke w postaci zdjeć ze statywu przy pełni Księzyca. Zaskakujący jest efekt, że barwy wychodza na takich zdjęciach nieomal dokładnie takie same, jak przy zdjeciach w świetle dziennym: niebieskie niebo, zielone liscie i trawa, brunatne pnie drzew. A okiem widzimy w takich warunkach wszystko "szare". To jest ładny przykład na to, że swiatło Księzyca nie zminia wcale barw, to tylko nasze widzenie sie zmienia. Te komórki w naszych oczach, które pełnia główna role w nocnym widzeniu, są ponoć zupełnie nieczułe na barwy.
-
Inne korzyści z Wenus:
Jeśli ktos ma w poblizu swierkowy las lub zagajnik, to mozna zrobic rzecz nasrtepująca. Kiedy Wenus jest na niebie, mozna pójśc z aparatem (i koniecznie statywem!) i ustawić sie tak, by Wenus znalazła sie dokładnie nad czubkiem jednego ze świerków (najlepiej wybrac taki z brzegu lasu i wystajacy nieco ponad linie innych drzew). Jak sie cyknie zdjecie, to mozna z niego potem sporządzic swietną kartke "własnego wyrobu" na następne Świeta Bozego Narodzenia.
Ja taka kartke sporzadziłem kilka lat temu i zrobiła ona autentyczna furorę wsród adresatów naszych życzeń. Na tle nieba widać było tylko prawie czarny, ale bardzo wyraźny zarys swierka. Jak sie fotografuje gwiazdy, to czesto na zdjeciu wychodza "promienie" spowodowane tym, że otwór przesłony w aparacie nie jest idealnie okrągły, tylko racej est wielokatem (najczęsciej, sześciokatem, wiec tych "promieni" jest naogół sześć).Do zdjecia dodałem krótkie wyjasninie, że jest ono w 100% autentyczne, a nie żaden fotomontaż.
Zdjecie MUSI być ze statywu, bo o tej porze dnia, kiedy Wenus widać, jest juz całkiem ciemno. Ja używałem czasów ekspozycji kilka sekund, przy nastawie czułosci aparatu na max (w mojej kamerze cyfrowej to było 800 ISO). Przy tak długich czasach ekspozycji najmniejsze dragania staywu spowodują "rozmazanie sie" Wenus i wychodzi ona jako świetlisty węzyk, lub serdelek. Przy pierwszych próbach zawsze mi tak wypadało -- okazało się, ze samo naciskanie spustu migawki już wpraiwa cały statyw w drgania. wystarczające duże, by zepsuc zdjecie. Tej trudnosci zaradziłem dopiero, gdy sobie przypomniałem, ze aparat ma przecież "samowyzwalacz". Nastwiałem go na max (10 sekund w moim aparacie). W ciagu tych dziesięciu sekund drania statywu zupełnie ustawały.
Żeby uzyskac przyzwoitą kartke świąteczną, ja wtedy wychodziłem pod las przez cztery kolejne wieczory. Ale gdybym wtedy już znał te wszystkie "kruczki", do których stopniowo dochodziłem "metoda prób i błedów", to wystarczyłby całkiem jeden wieczór.
Ponadto, polecam bardzo rozrywke w postaci zdjeć ze statywu przy pełni Księzyca. Zaskakujący jest efekt, że barwy wychodza na takich zdjęciach nieomal dokładnie takie same, jak przy zdjeciach w świetle dziennym: niebieskie niebo, zielone liscie i trawa, brunatne pnie drzew. A okiem widzimy w takich warunkach wszystko "szare". To jest ładny przykład na to, że swiatło Księzyca nie zminia wcale barw, to tylko nasze widzenie sie zmienia. Te komórki w naszych oczach, które pełnia główna role w nocnym widzeniu, są ponoć zupełnie nieczułe na barwy.
-
Trurl z K.
swietny pomysł (dlaczego nie wczesniej? :) ) Tylko, czy do tego typu zdjec nie trzeba miec wiekszych niz mizerne umiejętności fotograficznych?
-
Wenus
jest trzecim najjasnieszym obiektem ziemskiego nieba, po Słońcu i Ksiezycu.
Jego jasność widoma w maksimum jasnosci (obserwowalna ludzkim okiem) to minus 4,7 magnitudo (mag.), dla porównania najajsniejsza gwiazda, czyli Syriusz ma wartość jasnosci widomej o wielkosci minus 1,46. Róznica jasnosci o 1 mag. to róznica natężenia światła widzialnego o mnożniku 2,512.
Co oznacza, ze Wenus, gdy jest w maksimum jasnosci, swieci prawie 24 razy jasniej od Syriusza .
Dlatego Wenus jest tak bardzo fotogenicznym obiektem.
pozdr.
Piszę w lubczasopismach
-
04.07.2010 12:11
-
19.06.2010 17:08
Ostatnie notki
-
Wenus nad nami
Sylwester wieczór, godzina 17-ta. Wychodzę z uniwersytetu chyba jako ostatni z pracowników w moim budynku śpiesząc się...
02.01.2009 10:39 17 -
Na marginesie mapy świata
Gdyby przenieść polityków na Antarktydę – tych polityków z pierwszych stron dzienników –...
27.11.2008 12:44 0 -
Sojusz rosyjsko - amerykański staje się faktem
Spacer pierwszego Chińczyka w przestrzeni kosmicznej, to krok bardzo niewielki, zresztą zrobiony już przez USA i Rosję...
29.09.2008 13:30 10
Moje ostatnie komentarze
-
Dziękuję uprzejmie :-)
12.11.2009 18:13
-
Twój komentarz umieściłem na stronie (adres: http://www.mars24.info/?key=2,,42)
26.09.2008 14:54
-
Pan jest sceptyczny niesamowicie, skąd to się bierze ?
25.09.2008 15:12
-
A zresztą: kto da choćby palec, o głowie nie wspomnę, że prezydent nie podpisze traktatu?...
03.07.2008 10:21
-
To tylko zagrywka LK wobec eurosceptyków w Polsce i tylko naiwni się na nią nabiorą. Wybory...
03.07.2008 10:19
Aktywne dyskusje
-
Wenus nad nami
komentarze: 17ostatnio: UNUKALHAI
-
Sojusz rosyjsko - amerykański staje się faktem
komentarze: 10ostatnio: L.L.LEMING
-
Mikrolaboratoria polecą na Marsa
komentarze: 7ostatnio: UNUKALHAI
-
PKP kontra życzliwość
komentarze: 10ostatnio: MATSU
-
Ciemna strona wszechświata
komentarze: 4ostatnio: EMISARIUSZ IV RP
Archiwum postów
| « | Styczeń 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||

Pracuję na Uniwersytecie Warszawskim. Studiuję u Konkurencji na UKSW. 
Niestety zdjęcie (choć rzeczywiście ładne) nie oddaje tego, jak wyglądało to w rzeczywistości.